Ten blog korzysta z plików cookies na zasadach określonych tutaj
Zamknij
KONKURENCJA I KONSUMENCI, REKLAMA
10.06.2015

Czy herbata może być vanilii? – Trybunał Sprawiediwości UE degustuje

Przeciętny, odpowiednio poinformowany oraz dostatecznie uważny i rozsądny konsument, może mieć niejednokrotnie problem z określeniem, co właściwie wkłada do swojego sklepowego koszyka. Nie inaczej jest w przypadku „owocowej” herbaty firmy Teekanne o nazwie „Felix malinowo-waniliowa przygoda”, której opakowanie prezentujemy poniżej:

717W82eY7ML._SL1024_

Na niemieckim opakowaniu widnieje przytoczony wyżej napis (w tłumaczeniu) oraz zdjęcie owoców maliny z kwiatami wanilii. Dodatkowo, do zakupu zachęcają hasła: „herbata owocowa z naturalnymi aromatami”, „zawiera wyłącznie naturalne składniki”, „herbata owocowa z naturalnymi aromatami – smak malinowo-waniliowy”. Czytelnicy bloga którzy z pewnością są świadomymi konsumentami, już się domyślają, że rzeczona herbata nie zawierała w sobie naturalnych składników wanilii lub maliny. Podany na boku opakowania skład, obejmował jedynie hibiskus, jabłko, skórkę pomarańczy i cytryny, liście jeżyny, dziką różę, aromat naturalny o smaku wanilii i maliny, jeżynę, truskawkę, dziki bez i… czarną borówkę.

Nie spodobało się to niemieckiemu stowarzyszeniu ochrony konsumentów o jakże wdzięcznej nazwie: „Bundesverband der Verbraucherzentralen und Verbraucherverbände – Verbraucherzentrale Bundesverband e.V.”. Wedle opinii tej organizacji, konsumenci widząc takie opakowanie, mogli oczekiwać produktu o zupełnie innych cechach.  Rzecz w tym, że herbata ta nie zawierała wanilii, maliny, bądź w ostateczności naturalnych aromatów tych składników. W przypadku produktu Teekanne, był to jedynie aromat naturalny o smaku wanilii i maliny.

Fakt ten wywołał wątpliwości niemieckiego Sądu, który postanowił skierować pytanie prejudycjalne do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE). W swoim wyroku, TSUE powołał się na przepisy dyrektywy 2000/13/WE z 20 marca 2000 r.:

Art. 2 ust. 1 lit a) ppkt (i): Etykietowanie i zastosowane metody etykietowania nie mogą (…) wprowadzać nabywcy w błąd, w szczególności (…) co do właściwości środka spożywczego, a w szczególności co do jego charakteru, tożsamości, właściwości, składu, ilości, trwałości, źródła lub pochodzenia, metod wytwarzania lub produkcji

oraz

Art. 3 ust. 1 ppkt 2): (…) przy etykietowaniu środków spożywczych obowiązkowe jest tylko podanie następujących danych szczegółowych: (…) wykazu składników

Jakie było więc ostateczne zdanie TSUE? Warto przytoczyć w tym miejscu cytat uzasadnienia wyroku:

Opakowanie sugeruje, że smak owej herbacie nadają w szczególności aromaty uzyskane z malin i kwiatów wanilii. Herbata owocowa została więc zaprezentowana w taki sposób, że może wywoływać – nawet u przeciętnego, odpowiednio poinformowanego oraz dostatecznie uważnego i ostrożnego konsumenta – mylne wrażenie co do jej składu. Ponadto prezentacja herbaty owocowej może zniechęcać konsumenta do zapoznania się z zamieszczonym na opakowaniu mniejszą czcionką wykazem składników, który odzwierciedla rzeczywistość.

Pomijając więc fakt, że „przeciętny konsument” mógł zapoznać się ze składem zamieszczonym na pudełku, graficzne przesłanie opakowania herbaty było w opinii TSUE tak skuteczne… że musiało prowadzić do wprowadzenia w błąd. Niemiecki sąd będzie musiał tym samym rozstrzygnąć w zgodzie z zapadłym orzeczeniem.

W kontekście tej sprawy warto zatrzymać się na chwilę przy pojęciu „przeciętnego konsumenta”. Jest to model abstrakcyjnej persony, która w obrocie prawnym funkcjonuje obok „zorientowanego konsumenta” i „znawcy”. Dorobek orzecznicy TSUE potwierdza przy tym, że definicja ta jest ściśle związana z unijną polityką konsumencką i polityką gospodarczą Unii Europejskiej w ogólności. U zarania tej regulacji, była ona bowiem środkiem do realizacji celów traktatów Unijnych. Obecnie ochrona konsumentów jest autonomiczną dziedziną prawa UE.

Pojęcie „przeciętnego konsumenta” przechodziło długą ewolucję w orzecznictwie TSUE. Początkowo interpretacja tego pojęcia zmierzała raczej w kierunku postrzegania konsumenta jako „niedojrzałego lekkoducha”, wymagającego ochrony z uwagi na niewielką ilość rozsądku i brak rozeznania w konsumpcyjnym świecie. Z biegiem czasu,  orzecznictwo zaczęło w nim dostrzegać raczej  dobrze poinformowaną, świadomą i ostrożną osobę (tak np. sprawa Mars, C-470/93). Nie bez znaczenia dla postrzegania „przeciętnego konsumenta” są tu też czynniki kulturowe, społeczne i językowe (tak np. w sprawie Estée Lauder Cosmetics, C-220/98).

Ciekawe, jaki wzorzec przyjmie w sprawie Teekanne niemiecki sąd, który zadał pytanie prejudycjalne TSUE i który ponownie będzie musiał  zmierzyć się z „malinowo-waniliowym” doznaniem…

sygnatura: wyrok TSUE (dziewiąta izba) z dnia 4 czerwca 2015 r. w sprawie C-195/14

#ochrona konsumenta #produkty spożywcze #spory sądowe #tsue #wprowadzenie w błąd

Chcesz być informowany o najnowszych wpisach na blogu?

  • - Podaj adres e-mail i otrzymuj informację o nowym wpisach na blogu LSW IP prosto na Twoją skrzynkę
  • - Nie będziemy wysłać Ci spamu

Administratorem Twoich danych osobowych jest Leśnodorski Ślusarek i Wspólnicy sp. k. z siedzibą w Warszawie, przy ul. Szarej 10, 00-420 Warszawa.

Szanujemy Twoją prywatność dlatego przekazane nam dane nie będą przetwarzane i udostępniane poza LSW w innych celach niż ujęte w Regulaminie IP Bloga. Szczegółowe postanowienia dotyczące naszego IP Bloga, w tym katalog Twoich uprawnień związanych z przetwarzaniem danych osobowych znajdziecie Państwo w Regulaminie IP Bloga.

Ukryj komentarze
Pokaż komentarze