Ten blog korzysta z plików cookies na zasadach określonych tutaj
Zamknij
KONKURENCJA I KONSUMENCI, SZTUKA
20.10.2015

Od Solférino po Luksemburg: Duch obrazu L’Angelus przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej

Droit de suite. 

Na lewym brzegu Sekwany, nieopodal stacji metra Solférino, znajduje się jedno z trzech najważniejszych paryskich muzeów – Musée d’Orsay. To właśnie tam zobaczyć można najsłynniejszy obraz Jean-François’a Millet’a – Anioł Pański (L’Angelus). Namalowany w XIX stuleciu w nurcie europejskiej mody na ludowość i wieś.

langelus

Jean-François Millet – L’Angelus, 1857 -1859

Na obrazie widzimy parę strudzonych rolników, którzy przerywają swoją pracę, aby zmówić modlitwę. Z dużym prawdopodobieństwem możemy stwierdzić, że z linii horyzontu dobiega dźwięk kościelnych dzwonów, które w monotonny sposób wytyczają codzienny rytm pracy i refleksji. Ora et labora.

L’angelus jest obrazem wyjątkowym. Dodatkowego smaczku dodaje fakt, że był on przyczyną wprowadzenia do francuskiego prawa instytucji zwanej „droit de suite”. Dlaczego? Czternaście lat po śmierci autora tego obrazu, Eugène Secrétan – ówczesny potentat na rynku miedzi (znany m. in. z dostarczenia 60 ton tego metalu na budowę Statuy Wolności) – sprzedał  L’Angelusa za rekordową na tamte czasy sumę 553.000 franków (autor sprzedał go 14 lat wcześniej za 1.000 franków). Jednocześnie, rodzina Milleta żyła w skrajnej biedzie. Postanowiono więc za pomocą instrumentów prawnych wyrównać tą niesprawiedliwość.

Na czym polega droit de suite?

Droit de suite to uprawnienie do udziału w dochodach ze sprzedaży konkretnego egzemplarzu utworu. Innymi słowy, twórca utworu albo jego ewentualni spadkobiercy mogą wystąpić z roszczeniami do każdorazowego sprzedawcy dzieła. Na treść tego prawa nie ma wpływu instytucja wyczerpania (więcej o wyczerpaniu prawa tutaj: Z plakatu na płótno. Wyczerpanie praw w wyroku Trybunału C-419/13). Droit de suite, to właściwie nic innego jak prawo do łączności twórcy z oryginałem swojego dzieła, w ekonomicznym ujęciu.

Czy istnieje w polskim prawie?

Tak. Istnieje od niemal stu lat, jednakże obecny kształt tej instytucji nadała nowelizacja ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z 2006 roku. Zmiana była podyktowana obowiązkiem implementowania dyrektywy 2001/84/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z 27 września 2001 roku. O droit de suite mowa także w Konwencji Berneńskiej. Nasza rodzima, polska wersja droit de suite, dotyczy odsprzedaży oryginalnych egzemplarzy utworów plastycznych lub fotograficznych. Ponadto, twórcy i jego spadkobiercom przysługuje prawo do wynagrodzenia w wysokości 5 % ceny dokonanych zawodowo odsprzedaży rękopisów utworów literackich i muzycznych.

Dzięki wspomnianej dyrektywie, możemy mówić o względnie jednolitym prawie w tym zakresie na terenie całej Unii Europejskiej. Dyrektywa zakreśla ogólne ramy tej instytucji stanowiąc w szczególności, że niemożliwym jest przeniesienie tego prawa na osobę trzecią lub jego zrzeczenie się.

Dyrektywa ustala także w swoim art. 3 i 4, że minimalna cena sprzedaży od której nalicza się pierwszą stawkę wynagrodzenia z tytułu droit de suite, nie może być wyższa od 3000 €, natomiast jeżeli ustalona minimalna cena sprzedaży jest niższa niż 3 000 €, Państwo Członkowskie określa stawkę stosowaną do udziału w cenie sprzedaży do tego poziomu (stawka ta nie może być niższa niż 4 %). Polska ustaliła najniższą cenę sprzedaży od której należne jest procentowe wynagrodzenie droit de suite na poziomie 100 €. 

Oto jak przedstawiają się stawki dla konkretnych wartości sprzedaży:

a) 4% lub 5% dla udziału w cenie sprzedaży do 50 000 EUR;

b) 3 % dla udziału w cenie sprzedaży od 50 000,01 EUR do 200 000 EUR;

c) 1 % dla udziału w cenie sprzedaży od 200 000,01 EUR do 350 000 EUR;

d) 0,5 % dla udziału w cenie sprzedaży od 350 000,01 EUR do 500 000 EUR;

e) 0,25 % dla udziału w cenie sprzedaży przekraczającej 500 000 EUR.

Jednakże całkowita kwota honorarium autorskiego nie może przekroczyć 12.500 €.

Jak czytamy w motywie trzecim dyrektywy: „Celem prawa do wynagrodzenia z tytułu odsprzedaży jest zapewnienie, aby autorzy plastycznych lub graficznych dzieł sztuki mieli udział w sukcesie gospodarczym swoich oryginalnych dzieł sztuki. Stwarza ono możliwości przywrócenia równowagi między sytuacją gospodarczą autorów graficznych i plastycznych dzieł sztuki, a sytuacją innych twórców, którzy czerpią korzyści z tytułu kolejnych eksploatacji swoich utworów”. Zupełnie jak w przypadku L’Angelus.

Wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z 26 lutego 2015 r. (C-41/14, Christie’s) – czyli kto tak naprawdę płaci.

Wobec względnie jasnej regulacji dyrektywy, nasuwa się jedna wątpliwość. Czy koszty wynagrodzenia na rzecz twórcy (względnie jego spadkobierców) z tytułu droit de suite może ponosić nabywca? Czy jest to raczej wyłączny obowiązek sprzedawcy? Zasadniczo, dyrektywa zobowiązuje sprzedawcę do wypłacenia honorarium autorskiego nie reguluje jednak kto musi / może ponosić koszty ekonomiczne jego uiszczenia, gdyż nie jest to kwestia objęta harmonizacją dyrektywy. Jednakże, z pozoru prostą sytuację komplikują różne wersje językowe dyrektywy. W niektórych z nich dokonano dychotomicznego podziału na osoby które płacą, a które mają ponieść faktyczny ciężar zapłaty. Jednakże, takiego rozróżnienia nie widać choćby w wersji polskiej, angielskiej czy niemieckiej.

Wszelkie wątpliwości rozwiewa orzeczenie TSUE (C-41/14) w sprawie domu aukcyjnego Christie’s. Sprawa ta ma źródło w zarzutach francuskiego, krajowego stowarzyszenia antykwariuszy (Syndicat National des Antiquaires), które zarzuciło Christie’s stosowanie – niedozwolonego jej zdaniem – postanowienia umownego zobowiązującego nabywcę dzieła sztuki do pokrycia wynagrodzenia droit de suite. W ocenie stowarzyszenia takie działanie domu aukcyjnego stanowiło czyn nieuczciwej konkurencji. Sąd I instancji oddalił powództwo, Sąd Apelacyjny stwierdził nieważność spornej klauzuli, a Francuski Sąd Kasacyjny, do którego w finale trafiła sprawa, zdecydował się skierować pytanie do TSUE.

Jak orzekł TSUE?

Trybunał w uzasadnieniu wyroku, podsumowując swoje rozważania, stwierdził, że:

W konsekwencji, w przypadku gdy państwo członkowskie przyjmuje uregulowanie, które stanowi, że sprzedawca lub uczestnicząca w transakcji osoba zawodowo działająca na rynku dzieł sztuki jest osobą zobowiązaną do zapłaty honorarium autorskiego, dyrektywa 2001/84 nie stoi na przeszkodzie temu, żeby osoby te uzgodniły podczas transakcji odsprzedaży ze wszystkimi pozostałymi osobami, w tym z kupującym, że ten ostatni ostatecznie poniesie koszt należnego autorowi honorarium wynikającego z prawa do wynagrodzenia z tytułu odsprzedaży, przy założeniu, iż takie umowne uzgodnienie w żaden sposób nie wpływa na obowiązki i odpowiedzialność, które spoczywają na osobie zobowiązanej do zapłaty honorarium autorowi.

Innymi słowy, TSUE uznał, że prawo unijne nie sprzeciwia się temu aby drogą umowy określić kto – sprzedawca, czy nabywca – poniesie ostateczny koszt z tytułu odsprzedaży, przy czym nie może to wpływać na sytuację uprawnionego z wynagrodzenia droit de suite.

Takie rozwiązanie wydaje się być racjonalne z kilku powodów. Po pierwsze wynika z właściwej interpretacji samej dyrektywy. Warto bowiem pamiętać, że celem tego przepisu jest zapewnienie wynagrodzenia autorowi / jego spadkobiercom (i to było objęte zakresem harmonizacji) a nie obciążenie konkretnej osoby czy podmiotu jego kosztami. Wreszcie nie bez znaczenia powinny być względy praktyczne. Jeżeli bowiem Trybunał orzekłby w sposób odmienny, to bardzo realnym skutkiem ekonomicznym takiego rozstrzygnięcia… byłoby podwyższenie ceny przez sprzedawcę o stosowną opłatę. Ciężar ekonomiczny i tak realnie pozostałby na tych samych barkach, a zbyt daleko idąca harmonizacja pozostałaby nieskuteczna, tym samym obniżając autorytet – i tak już nie najwyższy – unijnego porządku prawnego.

Na marginesie warto dodać, że w naszej ocenie rozstrzygnięcie Trybunału, nie oznacza, że w konkretnym stanie faktycznym, takie przerzucanie umowne ciężaru ekonomicznego na kupującego, zawsze będzie zgodne z prawem i dopuszczalne. Przy czym potencjalnego źródła podstaw prawnych do kwestionowania tego rodzaju klauzul należy szukać raczej w przepisach antymonopolowych  (np. nadużywanie pozycji dominującej na określonym rynku, czy też antykonkurencyjne porozumienia) a nie w samej dyrektywie. Ale to już temat na zupełnie inną opowieść. 

#droit de suite #prawo autorskie #sztuka #tsue

Chcesz być informowany o najnowszych wpisach na blogu?

  • - Podaj adres e-mail i otrzymuj informację o nowym wpisach na blogu LSW IP prosto na Twoją skrzynkę
  • - Nie będziemy wysłać Ci spamu

Administratorem Twoich danych osobowych jest Leśnodorski Ślusarek i Wspólnicy sp. k. z siedzibą w Warszawie, przy ul. Szarej 10, 00-420 Warszawa.

Szanujemy Twoją prywatność dlatego przekazane nam dane nie będą przetwarzane i udostępniane poza LSW w innych celach niż ujęte w Regulaminie IP Bloga. Szczegółowe postanowienia dotyczące naszego IP Bloga, w tym katalog Twoich uprawnień związanych z przetwarzaniem danych osobowych znajdziecie Państwo w Regulaminie IP Bloga.

Ukryj komentarze
Pokaż komentarze