Ten blog korzysta z plików cookies na zasadach określonych tutaj
Zamknij
DOBRA OSOBISTE I KRYZYSY MEDIALNE
21.11.2016

Dziennikarze, wolność słowa ma granice!

Europejski Trybunał Praw Człowieka wydał wyrok w sprawie Doroty Kani przeciwko Polsce Potwierdza on, że dziennikarze nie mogą czuć się bezkarni i zawsze zasłaniać wolnością słowa. Zwłaszcza, gdy dopuszczają się jej nadużycia.

W wyroku, który zapadł 4 października 2016 r. (skarga 44436/13) Trybunał musiał zmierzyć się z konfliktem dwóch wartości – wolności wypowiedzi prasowej z jednej strony, z drugiej zaś – ochroną czci jednostki. W tym kontekście istotna była również kwestia oceny dziennikarskiego warsztatu – rzetelności i staranności dziennikarzy w zbieraniu oraz publikowaniu materiału prasowego.

Geneza: oskarżenia o współpracę z SB

Dorota Kania, wówczas dziennikarka tygodnika „Wprost”, opublikowała na jego łamach cykl artykułów dotyczących rzekomej współpracy byłego rektora Uniwersytetu Gdańskiego, prof. Andrzeja Ceynowy, z komunistycznymi służbami bezpieczeństwa oraz z wojskowymi służbami specjalnymi. W 2007 r. prof. Andrzej Ceynowa wniósł prywatny akt oskarżenia, zarzucając dziennikarce i ówczesnemu redaktorowi naczelnemu „Wprost”, Stanisławowi Janeckiemu, popełnienie przestępstwa zniesławienia (art. 212 Kodeksu karnego). W lipcu 2011 r. postępowanie lustracyjne (na czas którego sąd zawiesił postępowanie karne) wykazało, że prof. Ceynowa nie współpracował z SB.

W 2012 r. Sąd Rejonowy w Warszawie wydał wyrok, w którym uznał oskarżonych za winnych popełnienia przestępstwa zniesławienia i zasądził od Doroty Kani kwotę 3 tys. zł grzywny wraz z 2,5 tys. zł nawiązki, a od Stanisława Janeckiego kwotę 5 tys. zł grzywny wraz z taką samą wysokością nawiązki na cel społeczny. Wyrok podano również do publicznej wiadomości.

Sąd rejonowy wskazał, iż dziennikarze powinni liczyć się z odpowiedzialnością za słowo. Sąd II instancji utrzymał wyrok w mocy.

Akcja nabiera tempa: skarga w Trybunale

Dorota Kania odwołała się od wyroków do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. W skardze zarzuciła sądom polskim naruszenie ar. 10 Konwencji. Uzasadniła ją tym, że w drodze wyroków sądów polskich zostało ograniczone jej prawo do wolności słowa, a opublikowane przez nią artykuły miały na celu ochronę interesu publicznego. Wskazała także, że źródła na które się powołała, były sprawdzone, gdyż pochodziły z Instytutu Pamięci Narodowej, a jej obowiązkiem, jako dziennikarza, było ich ujawnienie.

Trybunał orzeka: swoboda wypowiedzi ma swoje granice

W uzasadnieniu wyroku Trybunał wskazał, że „swoboda wypowiedzi (zagwarantowana w art. 10 Konwencji – aut.) jest fundamentem demokratycznego społeczeństwa i stanowi podstawę jego wzrostu jako całości, jak i spełnienia każdej jednostki[1]. Jednakże (!) wolność słowa nie może być niczym nieograniczona. Co istotne, dziennikarze mają za zadanie strzec demokracji, co wiąże się z rzetelnym weryfikowaniem materiałów na które się powołują.

W orzeczeniu Trybunał zbadał drobiazgowo przebieg postępowania przed sądami polskimi i zaaprobował ocenę iż w publikacjach zabrakło należytej staranności, której powinna dochować dziennikarka. Sądy polskie podkreślały w wyrokach, iż  dziennikarka miała możliwość konfrontacji dowodów jakie zebrała w sprawie podczas rozmowy telefonicznej z prof. Ceynową, jednakże nie skorzystała z tej okazji. Nie próbowała się również z nim spotkać przed publikacją pierwszego z cyklu artykułów. Co więcej, publikacja pierwszego artykułu z serii nastąpiła dnia 2 kwietnia 2007 r., natomiast Skarżąca uzyskała dostęp do dokumentów z IPN w dniu 9 maja 2007 r.

Z samych dokumentów z IPN, które były głównym dowodem Skarżącej, nie można zdaniem sądów polskich wywnioskować , że prof. Ceynowa współpracował z SB. Wnioski Skarżącej były zbyt daleko idące, a oskarżenia bezpodstawne. Sądy polskie wytknęły dziennikarce brak podstaw faktycznych do sformułowania takich wniosków, opierając swój wyrok na braku rzetelności p. Doroty Kani.

Co należy podkreślić, zgodnie z orzecznictwem strasburskim, powoływanie się na dokumenty urzędowe nie wymaga, co do zasady, ich weryfikacji przez dziennikarzy. W sprawie Bladet Tromso and Stensaas przeciwko Norwegii (skarga: 21980/93), Trybunał orzekł, iż w debacie o sprawach publicznie ważnych prasa jest uprawniona do opierania się na treści urzędowych raportów bez konieczności dokonywania niezależnych ustaleń (tak też – sprawa Yordanova i Toshev przeciwko Bułgarii – 5126/05; sprawa Colombani i inni przeciwko Francji – 51279/99; sprawa Selisto przeciwko Finlandii – 56767/00). W przeciwnym wypadku rola prasy uległaby osłabieniu. Jednakże fakt, że głównym dowodem w sprawie były materiały pochodzące z IPN nie przesądził o wyłączeniu odpowiedzialności Kani z uwagi na to, że nie potwierdziły twierdzeń, które dziennikarka przedstawiła w swoich artykułach. Na marginesie nie można również zapominać o obowiązku obiektywnej i krytycznej oceny nawet urzędowych źródeł, zwłaszcza takich jak dokumenty wytworzone przez totalitarne służby bezpieczeństwa.

Co więcej, wracając do sprawy Dorota Kania przeciwko Polsce, Trybunał wskazał, że należy jednocześnie postawić na szali dwie wartości: swobodę wypowiedzi, wynikającą z art. 10 Konwencji oraz prawo do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego, znajdujące swoją podstawę w  art. 8 Konwencji, zachowując pomiędzy nimi równowagę. Każdy ma prawo do ochrony reputacji, która jest częścią prawa do poszanowania życia prywatnego. Sąd ma za zadanie znaleźć konsensus pomiędzy tymi dwiema wartościami, co jest niełatwe, gdyż pozostają one zazwyczaj w konflikcie. Jak wskazał Trybunał – sądom polskim w przedmiotowej sprawie się to udało.

Trybunał stwierdził zatem brak naruszenia art. 10 Konwencji.

To nie jest pierwszy taki wyrok Trybunału w ostatnim czasie

Opisany tu wyrok nie jest wyjątkiem wśród strasburskich orzeczeń zakreślających granicę swobody wypowiedzi.

W orzeczeniu z 13 stycznia 2015 r. Łozowska przeciwko Polsce (Skarga: 62716/09), Trybunał zaakceptował wyroki sądów krajowych, stwierdzając że nie doszło do naruszenia art. 10 Konwencji. Dziennikarka została skazana za publikację na temat byłej sędzi, w której zarzucała opisywanej „niejasne związki ze światem przestępczym”. W innej sprawie, Ziembiński p. Polsce (Skarga: 46712/06), dziennikarz zarzucał lokalnemu staroście, że chronił dyrektor lokalnego szpitala, która miała dopuścić się korupcji. W wyroku z 24 lipca 2012 r. Trybunał podtrzymał wyrok sądu rejonowego, skazującego dziennikarza na karę grzywny w wysokości 10 tys. zł za zniesławienie, wskazując na powagę zarzutu korupcji i brak rzetelności w weryfikacji faktów, na które się powoływał.

gazety

Podobne tendencje nie tylko w Europie

Wyroki uznające, że wolność wypowiedzi musi ustąpić przed innymi prawnie chronionymi wartościami zapadły również w ostatnim czasie w Stanach Zjednoczonych. Jest to o tyle ciekawe, że Stany słyną z “umiłowania” wolności słowa, gwarantowanej Pierwszą Poprawką do amerykańskiej Konstytucji. Przekonanie o nadrzędnej roli tej wolności nie pozwala, co do zasady, na penalizowanie nawet skrajnie negatywnych wypowiedzi, takich jak na przykład mowa nienawiści. Tymczasem, w dwóch niedawnych sprawach, sądy stanowe dopuściły ograniczenie wolności słowa uznając, że doszło do jej nadużycia przez dziennikarzy. W wyroku z marca tego roku United States District Court for the Middle District of Florida, w sprawie Bollea (znany jako Hulk Hogan) przeciwko Gawker, dotyczący naruszenia prawa do prywatności poprzez publikację „sekstaśmy” na blogu, a następnie świeży wyrok z 4 listopada 2016 r. w sprawie Eramo przeciwko Rolling Stone, w którym ława przysięgłych stwierdziła zniesławienie byłej dziekan Uniwersytetu w Virginii poprzez publikację artykułu „A Rape on Campus” w dwutygodniku „Rolling Stone”, w którym zarzucono dziekan próbę „wyciszenia” zbiorowego gwałtu w kampusie uniwersyteckim. Ale o wolności słowa za wielką wodą i ostatnich tendencjach orzeczniczych w tym zakresie – napiszemy już nie długo odrębny artykuł.

[1] Tłumaczenie własne.

#dobra osobiste #etpcz #media #sąd #wolność słowa #wyrok

Chcesz być informowany o najnowszych wpisach na blogu?

  • - Podaj adres e-mail i otrzymuj informację o nowym wpisach na blogu LSW IP prosto na Twoją skrzynkę
  • - Nie będziemy wysłać Ci spamu

Administratorem Twoich danych osobowych jest Leśnodorski Ślusarek i Wspólnicy sp. k. z siedzibą w Warszawie, przy ul. Szarej 10, 00-420 Warszawa.

Szanujemy Twoją prywatność dlatego przekazane nam dane nie będą przetwarzane i udostępniane poza LSW w innych celach niż ujęte w Regulaminie IP Bloga. Szczegółowe postanowienia dotyczące naszego IP Bloga, w tym katalog Twoich uprawnień związanych z przetwarzaniem danych osobowych znajdziecie Państwo w Regulaminie IP Bloga.