Ten blog korzysta z plików cookies na zasadach określonych tutaj
Zamknij
REKLAMA & EVENTY
20.02.2017

Jak nie dać sobie skraść pomysłu na event? Podstawowe zasady ochrony konceptów

Chociaż mogłoby się wydawać, że sam pomysł to za mało, by móc przedsięwziąć kroki prawne w celu jego ochrony, w rzeczywistości czasem bywa to możliwe. Wystarczy mieć odpowiednie narzędzia. I rzecz jasna wiedzieć, jak i kiedy właściwie ich używać.

 

Wszystko zaczyna się od idei. Od pomysłu, który ewoluuje do bardziej zaawansowanego konceptu, przybiera coraz to konkretniejszy kształt i jako zrealizowany event urzeka setki, czy nawet tysiące ludzi, aż do chwili, gdy staje się on marką samą w sobie, wydarzeniem cyklicznym. Podziwianym lub nienawidzonym, ale stałym, istotnym i przynoszącym organizatorom zyski – czy to finansowe, czy wizerunkowe. Tak było z wielkimi imprezami sportowymi – ktoś kiedyś w końcu wymyślił Super Bowl, ktoś inny – współczesne Igrzyska Olimpijskie. Tak było też  z wydarzeniami muzycznymi, takimi jak Eurowizja czy Opener. Ten sam mechanizm dotyczy wreszcie imprez modowych  (tzw. fashion week) organizowanych dziś w wielu krajach i miastach na świecie, konferencji branżowymi, etc.

Skoro wszystko zaczyna się od idei, tym większą frustrację i niedowierzanie wywołuje w branży MICE, czy szerzej – marketingowej i kreatywnej – prosta konkluzja, że same pomysły i idee nie korzystają z ochrony prawno-autorskiej (Art. 1 ust. 21. Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych). Założenie to jednak wydaje się być dość racjonalne. I chociaż nasz ustawodawca racjonalnym ostatnio bywa rzadko, to w tym przypadku trzeba mu przyznać rację. Wystarczy podać kilka prostych przykładów. Chyba nikt nie chciałby, żeby twórca pomysłu publicznego grania i śpiewania mógł mieć monopol na koncerty, wspólnego biegania – na maratony i żeby bracia Lumière mieli wyłączność na sieci kin.

Niemniej trzeba pamiętać o potencjalnej wartości pomysłu czy – szerzej – konceptu eventu. I tutaj okazuje się, że jednak są narzędzia, które mogą pomóc twórcom genialnych rozwiązań.

Po pierwsze – tajemnica

Jak wiadomo, nic tak dobrze nie chroni pomysłu jak utrzymywanie go w ścisłej tajemnicy. Trudno jednak realizować event i szukać do niego partnerów, a tym bardziej – promować go, trzymając wszystko w sekrecie. Zwłaszcza to ostatnie może okazać się problematyczne…

Zacznijmy od negocjacji. Zgodnie z kodeksem cywilnym, jeżeli w toku negocjacji udostępniamy informacje z zastrzeżeniem, że są poufne, druga strona jest zobowiązana do nieujawniania i nieprzekazywania ich osobom trzecim, a także do niewykorzystywania ich do własnych celów – chyba że strony uzgodniły inaczej. Złamanie tych warunków obarczone jest odpowiedzialnością odszkodowawczą i ryzykiem konieczności wydania uzyskanych korzyści (art. Art.  721 Kodeksu cywilnego). Przydatny przepis, jednak działający jedynie przy zastrzeżeniu poufności.

Nieuczciwą konkurencją jest też przekazanie, ujawnienie lub wykorzystanie cudzych informacji, stanowiących tajemnicę przedsiębiorstwa albo ich nabycie od osoby nieuprawnionej, jeżeli zagraża to lub narusza interes przedsiębiorcy. Przy czym – przez tajemnicę przedsiębiorstwa rozumie się nieujawnione do wiadomości publicznej informacje techniczne, technologiczne, organizacyjne lub inne mające wartość gospodarczą, co do których przedsiębiorca podjął niezbędne działania w celu zachowania ich poufności. W tym przepisie kluczowe są dwie frazy. Pierwsza: „nieujawnione do publicznej wiadomości, czyli, weźmy na to, nieopublikowane na stronie internetowej. Zapis nie wyklucza jednak przekazania informacji kontrahentowi. Druga fraza brzmi: „niezbędne działania w celu zachowania poufności”. Co to oznacza? Umowy NDA (non-disclosure agreement), ograniczanie dostępu do informacji hasłami, wewnętrzne regulaminy, czy umieszczanie stosownych klauzul w prezentacjach, ofertach, czy korespondencji, z których wynika, że dana informacja jest przekazywana z zastrzeżeniem poufności.

Oczywiście, aby coś było w ten sposób chronione, musi mieć charakter informacji poufnej. Nie wystarczy więc dostarczyć banalny pomysł z klauzulą poufności, aby później móc go blokować i podnosić roszczenia związane z jego naruszeniem.

A co potem?

Prędzej czy później każda tajemnica wychodzi na jaw. W końcu nadchodzi moment, gdy trzeba ogłosić lineup i headlinerów festiwalu, zacząć zachęcać do udziału w imprezie masowej, ogłosić działania marketingowe związane z danym wydarzeniem. Wtedy już musimy sięgać po inne narzędzia, bo ochrona samego tylko pomysłu to już za mało. Pytanie – jak robić to skutecznie?

Możemy chronić nazwę/brand takiego wydarzenia. Jako znak towarowy, w przypadku logotypów –utwór, czy też , jeśli ktoś chciałby czerpać z naszej renomy – w oparciu o przepisy dotyczące nieuczciwej konkurencji.

Ochronę można budować również w oparciu o scenariusze wydarzeń, jeśli są bardziej rozbudowane niż sam pomysł. Możemy wówczas mówić o  koncepcjach kreatywnych – czymś w rodzaju  treatmentu  filmu czy serialu, które mogą podlegać ochronie prawno-autorskiej, o ile są wystarczająco twórcze i jeśli mają indywidualny charakter.

Wreszcie – interesujące i niebanalne wydarzenia i eventy można „sformatować”. Format, to połącznie konceptu, scenariusza, oznaczeń, odróżniających elementów scenografii i rozwiązań biznesowych. Takie formaty są różnie chronione w różnych krajach – zazwyczaj jest to wariacja na temat ochrony prawno-autorskiej, ochrony znaków towarowych i know-how, lub w oparciu o przepisy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji. Dzięki  tej mieszance powstają eventy licencjonowane na cały świat, które trwale zapisują się w historii.

Tak więc, chociaż sam pomysł (idea) nie daje wielu możliwości ochrony, to jego skonkretyzowanie zdecydowanie zmienia stan rzeczy. A już konkretny model obieranych działań każdorazowo uzależniony jest od danego eventu i jego charakteru.

Tekst pierwotnie ukazał się na łamach magazynu branży eventowej THINKMICE.

#event #impreza #know-how #plagiat #poufność #prawo autorskie #tajemnica przedsiębiorstwa

Chcesz być informowany o najnowszych wpisach na blogu?

  • - Podaj adres e-mail i otrzymuj informację o nowym wpisach na blogu LSW IP prosto na Twoją skrzynkę
  • - Nie będziemy wysłać Ci spamu

Administratorem Twoich danych osobowych jest Leśnodorski Ślusarek i Wspólnicy sp. k. z siedzibą w Warszawie, przy ul. Szarej 10, 00-420 Warszawa.

Szanujemy Twoją prywatność dlatego przekazane nam dane nie będą przetwarzane i udostępniane poza LSW w innych celach niż ujęte w Regulaminie IP Bloga. Szczegółowe postanowienia dotyczące naszego IP Bloga, w tym katalog Twoich uprawnień związanych z przetwarzaniem danych osobowych znajdziecie Państwo w Regulaminie IP Bloga.