Ten blog korzysta z plików cookies na zasadach określonych tutaj
Zamknij
FILM I TV, MUZYKA, SZTUKA
28.02.2017

Muzyk koncertowy nie zawsze jest twórcą

Sąd Najwyższy uznał, że  jednorazowe wykonanie koncertu przez muzyka, członka orkiestry, nie tworzy dzieła, nie można mówić bowiem w takich przypadkach o rezultacie, a jedynie o należytej staranności. SN uznał, że w takich przypadkach organizatora oraz muzyka nie łączy umowa o dzieło a umowa o świadczenie usług (wyrok z 10 stycznia br. sygn. III UK 53/16).

 

Zamek Książąt Pomorskich w Szczecinie, jako współorganizator festiwalu, angażował artystów muzyków do wykonania koncertu podpisując z nimi umowy o dzieło. Jedną z takich umów, której przedmiotem było przygotowanie i wykonanie koncertu organowego wraz z zespołem, zakwestionował Zakład Ubezpieczeń Społecznych. W swojej decyzji ZUS stwierdził, że muzyk jako osoba wykonująca pracę na podstawie umowy zlecenia podlega obowiązkowo ubezpieczeniom emerytalnemu, rentowym, wypadkowemu.

Sąd pierwszej instancji oddalając odwołanie od decyzji organu rentowego uznał, że muzyk wykonujący swoje partie w trakcie koncertu nie wykonywał dzieła, a jedynie realizował umowę o świadczenie usług. Sąd nie negował wprawdzie, że instrumentalistka „jest artystą muzykiem, jednakże z tej okoliczności nie wynika automatycznie fakt, iż jest twórcą”(!). Sąd zwrócił również uwagę, że koncert „nie funkcjonował jako odrębny byt”, a działalność artystki „nie doprowadziła do powstania koncertu”, argumentując, że była ona jednym z wielu „odtwórców” biorących udział w tym wydarzeniu, nie powierzono jej żadnych partii solowych i na dodatek działała pod kierownictwem dyrygenta, któremu musiała się „w pełni podporządkować”. Sąd Okręgowy podsumował, iż artystce nie zlecono wykonania dzieła, a wyłącznie staranne wykonanie określonych czynności, a instrumentalistka realizując postanowienia umowy „nie była twórcą, ale odtwórcą” (!).

Sąd Apelacyjny w Szczecinie oddalając apelację Zamku Książąt Pomorskich uznał, iż sąd niższej instancji prawidłowo dokonał ustaleń faktycznych oraz oceny prawnej. Sąd Apelacyjny podkreślił, że możliwa jest umowa o dzieło, której przedmiotem jest wykonanie koncertu, pod warunkiem jednak, że koncertowi można przypisać cechy utworu, a te warunki spełnia tylko wykonanie przez muzyka „utworu muzycznego o charakterze niestandardowym, niepowtarzalnym, wypełniającym kryteria twórczego i indywidualnego dzieła. Natomiast ochronie prawa autorskiego nie podlegają działania wymagające co prawda określonych umiejętności i talentu, ale mające charakter odtwórczy”.

Sąd Najwyższy oddalając skargę kasacyjną, podjął się próby rozstrzygnięcia, czy umowa łącząca organizatora koncertu i muzyka „znajdowała odbicie w modelu przypisanym umowie o dzieło, czy też powinna być oceniana jako zobowiązanie, którego przedmiotem jest świadczenie usług”. SN podkreślił, że zobowiązanie z umowy o dzieło  polega „na wykonaniu nie jakiegokolwiek dzieła, ale na realizacji dzieła oznaczonego”, a „oznaczenie” następuje pierwotnie w trakcie układania postanowień umownych. Natomiast przy umowie zlecenia nacisk położono nie na „oznaczenie” efektu, ale na „określenie” kategorii czynności prawnej (usługi) podlegającej wykonaniu. SN skonstatował, że w przypadku umowy zawartej z muzykiem „doszło do przesunięcia punktu ciężkości z aspektu czynnościowego na finalny”, a określenie przedmiotu umowy o dzieło w postaci przygotowania i wykonania nie wskazuje jednoznacznie na szczegółowe parametry umówionego rezultatu. Brak określenia kształtu zindywidualizowanego dzieła potwierdza również, w ocenie SN, podporządkowanie artysty (jednego z wielu) dyrygentowi. Swoją drogą, trudno sobie wyobrazić wykonanie jakiegokolwiek koncertu bez „podporządkowania” dyrygentowi (!).

Wkład w wykonanie koncertu. Artystyczne wykonanie

Wydaje się, że sąd pierwszej instancji, sąd odwoławczy, ale również Sąd Najwyższy ograniczyły się do rozpatrzenia sprawy wyłącznie na gruncie przepisów prawa cywilnego (prawa pracy), pomijając kompletnie uregulowania prawno-autorskie. Wielkie zaskoczenie, nie tylko w branży muzycznej, budzi stwierdzenie o braku twórczego wkładu muzyka orkiestry w wykonanie utworu koncertowego, oczywiste jest bowiem, że każdy muzyk uczestniczący w wykonaniu koncertu przyczynia się do jego artystycznego wykonania. Trudno przy tym kwestionować fakt, że wykonania tego samego utworu, nawet przez tego samego artystę, różnią się od siebie. Orkiestra działa jak maszyna, w której wszystkie elementy muszą się „zgrywać” i wspólnie tworzyć idealne brzmienie. Zatem na barkach (a raczej w dłoniach)  muzyków spoczywa odpowiedzialność za efekt brzmienia całej orkiestry. I nie zmienia tego fakt, że na wykonaniem całego koncertu „czuwa” dyrygent.

Pomimo tego, że działalność muzyka nie doprowadziła do powstania nowego dzieła, nie oznacza to, że nie powstały prawa do artystycznych wykonań, które podlegają takiej samej ochronie. Zgodnie z art. 85 ust. 1 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych każde artystyczne wykonanie utworu lub dzieła sztuki ludowej pozostaje pod ochroną niezależnie od jego wartości, przeznaczenia i sposobu wyrażenia. Za artystyczne wykonanie ustawa uznaje w szczególności działania: aktorów, recytatorów, dyrygentów, instrumentalistów, wokalistów, tancerzy i mimów oraz innych osób w sposób twórczy przyczyniających się do powstania wykonania.

Artystyczne wykonanie podlega ochronie niezależnie od spełnienia jakichkolwiek formalności (art. 101 w zw. z art. 1 ust. 4 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych). W doktrynie podkreśla się przy tym, że takiej samej ochronie będą podlegać zarówno wybitne wykonania czy kreacje teatralne, jak również role w serialach telewizyjnych, wykonania próbne czy koncertowe.

Trudno zatem zgodzić się ze stanowiskiem Sądu Najwyższego, prezentowanym w omawianym orzeczeniu, że wyłącznie wykonanie utworu, które ma charakter „niestandardowy, niepowtarzalny, wypełniający kryteria twórczego i indywidualnego dzieła” zasługuje na ochronę i  może być przedmiotem umowy o dzieło.

Niepewność w środowisku artystów

Komentowane orzeczenie Sądu Najwyższego jako pierwsze tak wyraźnie wskazuje, że wykonanie utworu przez muzyka biorącego udział w koncercie należy traktować jako świadczenie usług. Orzeczenie to może wprowadzić niemałe zamieszanie w środowisku nie tylko muzycznym, ale i szeroko rozumianym środowisku artystycznym. Dla podmiotów prowadzących działalność kulturalną może to oznaczać ryzyko zakwestionowania przez organy rentowe setek umów o dzieło zawartych z artystami i konieczność zapłaty składek za lata poprzednie. Dla wielu z nich może to oznaczać koniec działalności. Pozostaje jedynie mieć nadzieję, że organy rentowe nie pójdą w tym kierunku, biorąc pod uwagę dobro szeroko rozumianej kultury oraz interes samych artystów.

#artyści #dzieło #prawo autorskie #twórcy #wyrok

Chcesz być informowany o najnowszych wpisach na blogu?

  • - Podaj adres e-mail i otrzymuj informację o nowym wpisach na blogu LSW IP prosto na Twoją skrzynkę
  • - Nie będziemy wysłać Ci spamu

Administratorem Twoich danych osobowych jest Leśnodorski Ślusarek i Wspólnicy sp. k. z siedzibą w Warszawie, przy ul. Szarej 10, 00-420 Warszawa.

Szanujemy Twoją prywatność dlatego przekazane nam dane nie będą przetwarzane i udostępniane poza LSW w innych celach niż ujęte w Regulaminie IP Bloga. Szczegółowe postanowienia dotyczące naszego IP Bloga, w tym katalog Twoich uprawnień związanych z przetwarzaniem danych osobowych znajdziecie Państwo w Regulaminie IP Bloga.