Ten blog korzysta z plików cookies na zasadach określonych tutaj
Zamknij
DANE OSOBOWE, INTERNET
04.11.2019

Dane osobowe i dobre imię w Internecie. Dwa nowe wyroki TSUE

Na przełomie września i października 2019 r. Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) wydał dwa istotne wyroki dotyczące naszych praw w sieci Internet – wyrok o sygnaturze C-507/17 z dnia 24 września 2019 r. oraz wyrok o sygnaturze C-18/18 z dnia 3 października 2019 r. Co ciekawe, wnioski z tych wyroków są skrajnie różne – mimo że dotyczyły one pokrewnej tematyki, tj. prawa do żądania usunięcia swoich danych osobowych z wyszukiwarki internetowej oraz prawa do żądania usunięcia z ze stron internetowych treści obraźliwych komentarzy.

Walka z Google o bycie „globalnie zapomnianym” w wyszukiwarce.

Tak zwane prawo do “bycia zapomnianym” w sieci Internet zostało uregulowana dość jednoznacznie we wcześniejszym orzeczeniu Trybunału z 13 maja 2014 r. w sprawie C -131/12, Google vs. Gonzalez. W wyroku tym Trybunał potwierdził, że każda osoba fizyczna ma prawo żądania od administratora wyszukiwarki internetowej usunięcia z wyników wyszukiwania jej danych osobowych. Prawo takie przyznawała zarówno stara dyrektywa o ochronie danych osobowych z 1995 roku, jak i obecnie obowiązujące rozporządzenie RODO. Trybunał potwierdził, że prawo osoby fizycznej do bycia zapomnianym przeważa nad interesem administratora wyszukiwarki, który ma obowiązek spełnić takie żądanie jako administrator danych osobowych. Prawo takie przysługuje bez względu na to, czy informacja z wyszukiwarki wyrządza szkodę danej osobie czy też jest neutralna. Jedynym wyjątkiem uzasadniającym odmowę usunięcia danych jest sytuacja, gdy dane dotyczą osoby publicznej, o której informacje w Internecie powinny być zachowane ze względu na interes publiczny (np. informacje o dawnych aferach z udziałem wciąż aktywnego polityka).

Spór w sprawie C-507/17 prowadzony był pomiędzy Google a francuskim organem administracji (komisja ds. informatyki i swobód, CNIL), który nakazał Google, aby żądania użytkowników dotyczące usunięcia ich danych z wyników wyszukiwarki dotyczyły wszystkich domen (“wersji językowych”) wyszukiwarki. Żądanie CNIL wynikało ze specyfiki funkcjonowania wyszukiwarki Google, która po wpisaniu przez internautę adresu “google.com” dokonuje (w oparciu o adres IP) automatycznego przekierowania internauty do jego “narodowej” wersji wyszukiwarki, dzięki czemu, wpisując wyszukiwaną frazę, otrzymamy wyniki w ojczystej wersji językowej. W praktyce więc Google pod wspólną marką prowadzi wiele “narodowych wyszukiwarek”, w których wyniki wyszukiwania są różne po wpisaniu tego samego hasła.

Google odmówił spełnienia “globalnych żądań”, godząc się jedynie na to, aby żądania francuskich obywateli były realizowane we francuskiej domenie wyszukiwarki oraz dodatkowo powodowały zablokowanie spornych linków wobec adresów IP uważanych za zlokalizowane we Francji, bez względu na “narodowość” używanej wyszukiwarki. Takie stanowisko było nie do przyjęcia dla CNIL, która stwierdziła, że pod względem technicznym wszystkie językowe wersje wyszukiwarki są osiągalne z terytorium francuskiego i korzystają one z jednej, wspólnej bazy źródłowej, co do której żądanie usunięcia danych osobowych powinno być spełnione w całości. Co istotne, jeszcze przed wydaniem wyroku przez Trybunał, Google częściowo uwzględniła stanowisko CNIL i wprowadziła zmianę, w wyniku której internauta nie może już wybrać krajowej wersji wyszukiwarki i korzysta jedynie z tej, do której został automatycznie przekierowany na podstawie adresu IP.

Trybunał w wyroku dostrzegł, że co prawda globalny charakter Internetu powoduje, że wyniki wyszukiwania dostępne poza UE mogą wywrzeć istotne skutki dla obywatela UE, to jednak nie można pominąć faktu, że w wielu państwach trzecich stosowane jest inne podejście do prawa danych osobowych. Trybunał dokonał zatem konkluzji, że unijne przepisy o ochronie danych osobowych nie przyznają instrumentów usuwania linków poza Unią – z pominięciem prawodawstwa, w tym zasad wolności informacji w obszarze znajdującym się poza UE.

Jedynie na osłodę Trybunał potwierdził, że żądanie usunięcia danych osobowych powinno dotyczyć co do zasady wszystkich unijnych wersji wyszukiwarki. Trybunał jednocześnie nie wykluczył, że wyważenie interesów jednostki i interesu społecznego w każdym Państwie członkowskim może być różne i dla tego do organów państw członkowskich pozostawiona jest ocena, czy w wybranych przypadkach (np. w przypadku działalności artystycznej, literackiej lub dziennikarskiej) prawo żądania usunięcia danych nie powinno zostać ograniczone.

 

Konflikt z Facebook o usuwanie obraźliwych komentarzy.

Wydany dokładnie 9 dni później wyrok w sprawie o sygnaturze C-18/18 dotyczył austriackiej posłanki E. Glawischnig-Piesczek. Jeden austriackich internautów udostępnił na swoim koncie na portalu Facebook artykuł austriackiego serwisu internetowego, który zawierał informacje o kontrowersyjnym stanowisku dotyczącym uchodźców wydanym przez partię “Zielonych” , do której należała posłanka. Internauta ten dodał do artykułu własny, publicznie dostępny komentarz znieważający i zniesławiający posłankę. Posłanka zwróciła się do Facebook o usunięcie komentarza, lecz jej żądanie nie zostało spełnione. W konsekwencji, posłanka wytoczyła powództwo przed austriackim sądem, który w ramach środka tymczasowego nakazał Facebook wstrzymanie rozpowszechniania spornych informacji a także informacji o równoznacznej treści (w szczególności komentarzy „udostępnianych dalej” przez innych użytkowników portalu Facebook – przyp. aut). Facebook spełnił nakaz sądu, lecz jedynie w taki sposób, że uniemożliwił dostęp w Austrii i jedynie do pierwotnie opublikowanej treści, co nie usatysfakcjonowało powódki, która oczekiwała usunięcia wszystkich, także równoznacznych komentarzy z serwisu, bez jakichkolwiek ograniczeń terytorialnych.

Trybunał, rozstrzygając sprawę, stwierdził, że osoba, której prawa zostały naruszone, ma prawo do żądania jednoczesnego usunięcia zarówno treści oryginalnej jak i wszelkich wiadomości “pokrewnych” (w których np. zostały dodane lub zmienione jedynie pojedyncze słowa). W przeciwnym razie żądania i nakazy od osoby pokrzywdzonej okazałyby się całkowicie nieskuteczne, gdyż byłaby ona zmuszona do wystosowania żądania do każdego nowego komentarza oddzielnie. Trybunał jednocześnie przypomniał, że prawo unijne nie nakłada na firmy hostingowe (m.in. Facebook) obowiązku nadzorowania przechowywanych informacji i aktywnego poszukiwania bezprawnych treści. Dlatego żądanie pokrzywdzonej osoby lub nakaz sądowy powinny wskazywać konkretne treści, które (w połączeniu z danymi danej osoby) powinny zostać usunięte z serwisu internetowego. Dzięki takiemu precyzyjnemu sformułowaniu żądania, Facebook będzie w stanie skorzystać z technik i zautomatyzowanych środków wyszukiwania i tym samym nie będzie zmuszony do dokonywania, niezależnej, indywidualnej oceny poszczególnych treści.

W odniesieniu do zakresu terytorialnego Trybunał podkreślił, że prawo unijne nie przewiduje jakiegokolwiek ograniczenia w tym zakresie i tym samym nic nie stoi na przeszkodzie temu, aby wspomniane środki nakazowe organów państw członkowskich wywierały skutki na skalę światową – pod warunkiem że będą zgodne z prawem międzynarodowym. Według Trybunału, żądanie globalnego usunięcia obraźliwych treści jest tym bardziej uzasadnione, że art. 18 dyrektywy 2000/31 (podstawa prawna przepisów krajowych uprawniających do składania żądań o usunięcie treści wobec firm hostingowych) wyraźnie wskazuje, że państwa członkowskie powinny zadbać o to, aby środki prawne przyznane obywatelom umożliwiały “przerwanie każdego podnoszonego naruszenia prawa oraz zapobieżenie wszelkim dalszym szkodom odnośnych interesów” [podkr. aut.]”, co wyraźnie sugeruje, że usunięcie treści nie powinno zawierać terytorialnych ograniczeń.

Wyroki skrajnie różne, ale widać w tym pewien sens….

Sentencje omówionych wyroków mogą wzbudzić konsternację. Wydaje się bowiem, że Trybunał z tygodnia na tydzień zmienia front w sporach dotyczących poszanowania dóbr osobistych toczonych pomiędzy obywatelami i gigantami internetowymi. Przy bardziej wnikliwej lekturze można jednak dostrzec powody, ze względu na które w obu sprawach zostały wydane odmienne rozstrzygnięcia.

Wyrok w sprawie Glawischnig-Piesczek (C-18/18) dotyczył sytuacji, w której osobie pokrzywdzonej nie przeciwstawiał się jakikolwiek interes społeczny. Ciężko bowiem uznać że usunięcie zniesławiających posłankę komentarzy mogłoby zaszkodzić jakiejkolwiek osobie, czy pozbawić internautów prawa do wolności informacji – bez względu na to, w jakim kraju się znajdują. Dlatego w celu zapewnienia efektywności prawa żądanie globalne zostało uznane w tym przypadku za uzasadnione. Z kolei sprawa Google vs CNIL (C-507/17) dotyczyła sytuacji, w której samo prawo unijne wyraża się z pewną ostrożnością. Prawo do bycia zapomnianym stoi bowiem w konflikcie z wolnością wypowiedzi i prawem do informacji. W końcu osoba której dane dotyczą, może próbować usunąć swoje dane zamieszczone zarówno w krzywdzącym kontekście, jak i dane prawdziwe, do których dostęp jest ważny dla interesu społecznego. Nie dziwi więc fakt, że Trybunał nie przyznał obywatelom Unii prawa, aby pozbawiać dostępu do informacji o nich także w krajach spoza Unii, w których prawa obywatelskie mogą być inaczej wyważone. Być może sędziowie Trybunału postawili się w hipotetycznej odwrotnej sytuacji, w której organ lub obywatel niedemokratycznego Państwa nakazuje Google usuwanie wyników wyszukiwania dostępnych dla obywateli Unii. Taka wizja nie wydaje się zachęcająca. Być może Trybunał postawił w tej spawie granicę, aby nie stworzyć groźnego precedensu, który ostatecznie obróciłby się przeciwko obywatelom UE w zakresie ich prawa dostępu do informacji.

Na marginesie należy wskazać, że wyrok w sprawie E. Glawischnig-Piesczek zawiera też inną istotną kontrowersyjną tezę, niezwiązaną z zakresem terytorialnym stosowania prawa unijnego. W wyroku tym Trybunał nakazał usuwanie przez Facebook nie tylko oryginalnej obraźliwej treści, lecz również treści „pokrewnych” (w szczególności „udostępnionych dalej” przez innych użytkowników). Trybunał uzależnił skuteczność takiego nakazu od precyzyjnego sformułowania żądania przez pokrzywdzonego, jakie słowa powinny zawierać krzywdzące „treści pokrewne”, które należy „hurtowo” usunąć. Takie orzeczenie Trybunału może jednak powodować, że z sieci Internet ginąć będzie wiele wypowiedzi przypadkiem – tylko dlatego, że zawierały kilka kluczowych słów zawartych w oryginalnej obraźliwej wypowiedzi. Jeżeli osoba pokrzywdzona zażąda, aby z portalu Facebook zniknęły wszelkie treści zawierające przykładowo słowa: „Jan”, „Kowalski”, „złodziejem”, to zostanie także usunięta wypowiedź: „Jan Kowalski nie jest złodziejem”. Istnieje zatem ryzyko, że pomysł Trybunału ograniczy wolność słowa i jednocześnie nakłada on kolejne ciężary i ryzyko na podmioty udostępniające w Internecie cudze treści. Z jednej strony podmioty te zostaną teraz obarczone dodatkową odpowiedzialnością za skuteczność swoich narzędzi do wyszukiwania bezprawnych „pokrewnych treści”, a z drugiej strony grożą im zarzuty od pozostałych internautów za przyjęcie funkcji niesprawiedliwego, nadgorliwego cenzora. Wydaje się zatem, że Trybunał nie odnalazł w tym orzeczeniu złotego środka na wyważenie interesów stron dyskusji i należy mieć nadzieję, że dalsza linia orzecznicza dokona odpowiednich korekt i doprecyzowania, aby nasze publiczne wypowiedzi nie były nadmiernie i przypadkowo usuwane.

Autorzy:

Bartosz Mysiak radca prawny, praktyka własności intelektualnej w kancelarii LSW Leśnodorski, Ślusarek i Wspólnicy.

Maciej Kubiak – adwokat, wspólnik w kancelarii LSW Leśnodorski, Ślusarek i Wspólnicy, współkierujący praktyką własności intelektualnej i nowych technologii.

 

#dane osobowe #dobre imię #trybunał sprawiedliwości #wyroki

Chcesz być informowany o najnowszych wpisach na blogu?

  • - Podaj adres e-mail i otrzymuj informację o nowym wpisach na blogu LSW IP prosto na Twoją skrzynkę
  • - Nie będziemy wysłać Ci spamu

Administratorem Twoich danych osobowych jest Leśnodorski Ślusarek i Wspólnicy sp. k. z siedzibą w Warszawie, przy ul. Szarej 10, 00-420 Warszawa.

Szanujemy Twoją prywatność dlatego przekazane nam dane nie będą przetwarzane i udostępniane poza LSW w innych celach niż ujęte w Regulaminie IP Bloga. Szczegółowe postanowienia dotyczące naszego IP Bloga, w tym katalog Twoich uprawnień związanych z przetwarzaniem danych osobowych znajdziecie Państwo w Regulaminie IP Bloga.