Ten blog korzysta z plików cookies na zasadach określonych tutaj
Zamknij

PUBLIKACJE DO POBRANIA

LSW – Nowe Technologie

Elon Musk po lekturze książki „Superinteligencja: Ścieżki, Niebezpieczeństwa, Strategie” Nicka Bostroma przestrzegł na Twitterze przed superinteligencją. Uważa on, że mogą powstać roboty na wzór terminatorów i że powinniśmy kontrolować rozwój sztucznej inteligencji (ang. Artificial Intelligence). Podobnego zdania jest genialny fizyk Stephen Hawking, od dawna wypowiadający się sceptycznie na temat Al. Wraz z innymi naukowcami promuje projekt OpenAI, którego celem jest praca nad sztuczną inteligencją powstającą wyłącznie pod nadzorem człowieka. Hawking wierzy w możliwości, jakie technologia może zaoferować ludziom, ale przestrzega przed tym, że Al może rozwinąć swoją własną wolę. To może doprowadzić ludzkość do zagłady.

Elon Musk, Stephen Hawking i Bill Gates obawiają się sztucznej inteligencji, której nie obawia się filozof! Tak, filozof John Searle uważa, że superinteligencja nie będzie stanowiła zagrożenia, ponieważ nigdy nie powstanie. Dowiódł już tego w 1980 roku w eksperymencie o nazwie chiński pokój. W zamkniętym pomieszczeniu umieścił człowieka nieznającego języka chińskiego. Jego zadaniem było poprawne odpowiedzenie na szereg pytań za pomocą kart po chińsku, bez przetłumaczenia ich treści. Uczestnik eksperymentu nie znał tego języka, ale otrzymał dokładne instrukcje w jaki sposób odpowiadać. Ten prosty test pokazał, jak funkcjonują maszyny. Odpowiadają prawidłowo, ponieważ takie instrukcje otrzymały. Im bardziej szczegółowe instrukcje, tym bardziej skomplikowane zadania potrafią wykonywać, co może zostać odebrane jako umiejętność samodzielnego myślenia. Za słusznością eksperymentu przemawia również fakt, że nie wiemy do końca, jak funkcjonuje ludzki mózg, dlatego niemożliwa jest jego sztuczna wersja i stworzenie świadomości. Sztuczna inteligencja nie jest zatem w stanie nam zagrozić, o ile sami takiego zagrożenia nie stworzymy i nie wpiszemy tego w instrukcje. Dlatego bliższe przyszłości są roboty z „Gwiezdnych Wojen” wykonujące polecenia zgodnie z tym, co zapisali im w kodzie twórcy, niż zbuntowane, mające swoje osobowości i pragnienia androidy z „Blade Runnera”.

Niezależnie jednak od tego, jaką przyszłość sobie zgotujemy, rozwijając nowe technologie, poza pytaniami natury filozoficzno-etycznej musimy sobie odpowiadać na coraz więcej pytań prawnych. Powinniśmy również mieć świadomość tego, że kod, który tworzymy, aplikacje i gry przez nas programowane, hardware powstający w naszych przedsiębiorstwach, procesy przetwarzania informacji oraz danych mają swoje konsekwencje prawne – nie zawsze intuicyjne i oczywiste.

 

LSW – Gazeta Filmowa

Na początku było słowo, a może jednak na początku był chaos? Niezależnie od rozstrzygnięcia tego egzystencjalno-filozoficznego dylematu na gruncie audiowizualnym można przyjąć, że produkcja filmowa zazwyczaj zaczyna się od słowa, a czasem też od chaosu.

Development zaczyna się od słowa, nie tylko dlatego, że musi powstać jakiś synopsis, treatment, drabinka czy wreszcie pierwszy draft scenariusza. Również z tego powodu, że słowo jest podstawą dziesiątek uzgodnień, od których cały proces się zaczyna. Koproducenci, finansujący, aktorzy, ekipa, później lokacje, ubezpieczenia, logistyka. Wreszcie dystrybutorzy, PR-owcy, marketing. Produkcja to dziesiątki uzgodnień, umów, zobowiązań i wreszcie… ryzyk.

Ryzyko nie ma najlepszej prasy. Mało kto lubi ryzyko, ale też mało kto w branży filmowej może sobie pozwolić na funkcjonowanie bez ryzyka. Ryzyka artystycznego, frekwencyjnego, finansowego, cashflowowego, niespodziewanych zdarzeń na planie, niewykonania umów, zarzutów naruszeń praw autorskich, zależnych, pokrewnych, praw do wizerunku, prywatności, dobrego imienia, znaków towarowych, kultu pamięci po osobie zmarłej. Fakt, że trudno uniknąć wszystkich ryzyk, nie oznacza jednak, że nie warto być ich świadomym, że nie warto ich kwan- tyfikować, minimalizować a czasem nimi zarządzać. Do tego jednak trzeba – poza opanowaniem, świetną znajomością branży filmowej – mieć też trochę wiedzy o otaczającej nas rzeczywistości prawnej. Nie zawsze bowiem dyrektywy typu: „zawsze tak robimy” albo „inni też tak robią” tudzież „jakoś to będzie” są najlepsze, w przypadku biznesu filmowego, który wiążę się z coraz większymi budżetami, coraz większym skomplikowaniem materii, ale też z rosnącą świadomością prawną.

Już od blisko 20 lat wspieramy polski przemysł audio-wizualny, mając przywilej pracy przy fenomenalnych projektach i współpracy ze wspaniałymi, nietuzinkowymi ludźmi – czasem wspierając słowem, a czasem ogarniając chaos. Staramy się też popularyzować wiedzę i wspierać branżę w postępującej profesjonalizacji. Temu służą nasze inicjatywy szkoleniowe i konferencyjne organizowane również z instytucjami branżowymi. W tym celu konsultujemy projekty regulacji prawnych, jak również prowadzimy bloga o własności intelektualnej dla branży kreatywnej i biznesu (www.lswipblog.pl) oraz stworzyliśmy portal o prawie filmowym (www.pra- wofilmowe.com.pl). Dlatego też powstały te łamy. Oddajemy w Państwa ręce „Gazetę Filmową” – nasz nowy projekt, w którym dzielimy się naszymi doświadczeniami, wiedzą i obserwacjami. Mamy nadzieję, że informacje, które w niej Państwo znajdziecie, posłużą przy realizacji kolejnych, świetnych artystycznie, nagradzanych na festiwalach filmów pobijających kolejne frekwencyjne rekordy.

Czego Państwu serdecznie życzymy!

 

LSW – Kurier reklamowy

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów prowadzi badania mające na celu zdiagnozowanie stanu konkurencji na rynku medialnym, a także wykrycie istniejących i potencjalnych nieprawidłowości. Każdy z przedsiębiorców działający na rynku kreatywnym może otrzymać od UOKiK żądanie udzielenia interesujących Urząd informacji. Co istotne przekazanie danych jest obowiązkowe, a za brak odpowiedzi lub za wprowadzenie Urzędu w błąd grozi kara nawet do 50 milionów euro.

Na jakie wyzwania musi być jeszcze przygotowana branża kreatywna? Nowe orzeczenia wpływające na ocenę, kto może pracować na podstawie umowy o dzieło. Spory dotyczące plagiatów muzycznych, brandów i znaków towarowych. Wykorzystanie tatuaży czy dzieł sztuki w reklamach. Lokalizowanie w aplikacjach mobilnych, aby było zgodne z prawem. Zarządzanie finansami w projektach. Ochrona prawno-autorska kampanii reklamowych.

W tym trudnym obszarze i coraz bardziej skomplikowanej sytuacji prawnej LSW od blisko 20 lat wspiera branżę marketingową i medialną. Wspieramy nie tylko klientów branżowych, ale działamy również na rzecz SARU (Stowarzyszenia Agencji Marketingowych), pomagając w sprawach trudnych i ważnych dla branży i jej graczy. Prowadzimy szkolenia, blog o własności intelektualnej (www.lswi-pblog.pl) oraz dzielimy się wiedzą na różnych łamach portali czasopism branżowych.

Właśnie z myślą o Państwie i o rynku stworzyliśmy „Kurier Reklamowy”, w którym poruszyliśmy kilkadziesiąt ważnych dla branży tematów, zwracając uwagę na nowinki, ważne wydarzenia, istotne zmiany oraz ryzyka i możliwości. Mamy nadzieję, że ta publikacja będzie dla Państwa zwyczajnie przydatna i odpowie przynajmniej na kilka z ważkich dla branży pytań.

 

LSW – Kurier Reklamowy 2.0

Jedynym, czego można być pewnym w świecie biznesu to … ciągłej zmiany. Kluczowa staje się zdolność przeobrażania i  adaptacji naszych działań do tego, co narzuca nam otoczenie. Współczesny przedsiębiorca w pewien sposób jest rzeźbiarzem, który modeluje i adaptuje swoją działalność i organizację do bieżących trendów i wymogów prawnych, gdzie niekiedy nawet drobny szczegół może mieć decydujące znaczenie dla jego rynkowego „być albo nie być”. Coraz szybciej – w  głównej mierze dzięki rozwojowi technologii oraz dynamicznymi zmianom w prawie – do lamusa odchodzi podejście rodem z cytatu Charlesa Kettering’a, który swego czasu stwierdził, że  „Ludzie są  bardzo otwarci na nowe rzeczy tak długo, jak są one dokładnie takie same jak te stare.”

Jest to widoczne zwłaszcza w obszarach, które trwale (acz miejscami często niespostrzeżenie) splotły się z naszą codziennością: w branży rozrywkowej oraz marketingu. Gdyby było inaczej, zapewne wciąż co tydzień z utęsknieniem oczekiwalibyśmy na nowy odcinek ulubionego serialu przed szklanym ekranem i  chętnie korzystalibyśmy z niezwykle atrakcyjnych ofert prezentowanych przez miły głos po drugiej stronie słuchawki, zamiast kupić interesującą nas rzecz czy usługę w Internecie.

Tempo przeobrażeń w szeroko rozumianej branży kreatywnej pociąga za sobą także i szereg wyzwań nie tylko natury operacyjnej, ale także i prawnej. Utylizując angielskie sformułowanie „more often than not” postęp technologiczny wyprzedza regulacje, kreując sytuację, w  której niekiedy relacja pomiędzy prawem a praktyką przypomina gonitwę za stale uciekającym króliczkiem, wołającym „Złap mnie, jeśli potrafisz”. Z drugiej strony, to właśnie jednak prawo modeluje i nadaje ramy działalności medialnej czy marketingowej, nawet jeśli robi to w sposób dalece nieidealny. To właśnie dlatego tak istotne jest stałe trzymanie ręki na  pulsie. Zupełnie jak w Grze o Tron – albo wygrywasz, albo giniesz.

To  właśnie z  myślą o  wyzwaniach rynku stworzyliśmy niniejszą publikację, w  której poruszamy wachlarz tematów, które zwracają uwagę na istotne zmiany oraz obszary ryzyka, z nadzieją, że ta publikacja będzie dla Państwa przydatna. Życzymy emocjonującej lektury!